Po dwóch porażach Lech Poznań w końcu zwyciężył. "Kolejorz" pokonał Jagiellonię Białystok 4:1, a wynik zawdzięcza przede wszystkim Artiomowi Rudniewowi. Łotysz odzyskał skuteczność, po raz trzeci w tym sezonie zaliczył hattricka i ma już 11 goli na koncie!
Dziesięć minut czekali kibice w Poznaniu na pierwszą ciekawszą akcję. Marciano Bruma dokładnie dośrodkował do Artioma Rudniewa, ale jego strzał głową znakomicie wybronił Krzysztof Baran. Po chwili sytuację sam na sam zmarnował Semir Stilić, ale lechici przy tej okazji pretensje mieli nie do Bośniaka a arbitra Sebastiana Jarzębaka. Obonioną pzez Barana piłkę jeden z obrońców zagrał ręką i poznaniakom należał się rzut karny, lecz sędzia wskazał jedynie na narożnik boiska. Lechici od początku byli stroną przeważającą i w 24. minucie swoją wyższość udokumentowali. Bruma wrzucił piłkę w pole karne, nie sięgnął jej Kriwiec, ale zza obrońcy wyskoczył Rudniew i otworzył wynik spotkania, a jednocześnie powiększył przewagę nad drugim w klasyfikacji strzelców Tomaszem Frankowskim.
Jagiellonia przez pół godziny była przy Bułgarskiej bezradna. Goście, którzy w Poznaniu jeszcze nigdy nawet nie zremisowali, nie potrafili skonstruować akcji. Pomógł im Grzegorz Wojtkowiak. Po jego złym zagraniu Frankowski z Seratliciem wyszedł na osamotnionego Wołąkiewicza. Swój błąd w porę zdążył jednak naprawi kapitan Lecha zażegnując niebezpieczeństwo. Nie udało się to w 32. minucie. Kolejna bardzo prosta strata zakończyła się golem wyrównującym. Prostopadłe podanie za plecy rywali wykorzystał Plizga precyzyjnie trącając obok bramkarza futbolówkę. Ta odbiła się jeszcze od słupka i było 1:1.
"Kolejorz" tak jak przed tygodniem w meczu z Wisłą stanął i w defensywie popełniał wprost juniorskie błędy. W 37. minucie Bruma wręcz podał do Seratlicia, którego strzał w ostatniej chwili został zablokowany. W odpowiedzi dwójkową akcję pzepowadzili Możdżeń i Stilić, lecz ten pierwszy nie zdołał skierować piłki po właściwej stronie słupka.
Od początu drugiej części gospodarze rzucili się do ataku. Długo z tej ofensywy nic nie wynikalo, lepszą sytuację po kontrze mogli mieć nawet rywale, ale wystarczył jeden rzut rożny, by Lech ponownie objął prowadzenie. Obrona białostoczan przysnęła, gdy po krótko rozegranym kornerze niepilnowany Rudniew ze spokojem trafił już po raz dziesiąty w tym sezonie.
Podopieczni trenera Bakero znów zamiast opanować sytuację, sami prokurowali zagrożenie. Tym razem Kriwiec podał do Frankowskiego, ale goście prezentu nie wykorzystali. Bezlitośni byli za to lechici. Po przechwycie na własnej połowie Stilić zauważył, że Baran jest wysunięty sporo przed bramkę i zdecydował się na uderzenie. Niedoświadczony golkiper zdołał sparować piłkę, ale najwyraźniej nie był świadomy, że strącił ją tylko na poprzeczkę. Bramkarz leżał tak długo, że Rudniew zdołał przebiec ponad 20 metrów i skompletował już trzeciego hatrricka w tym sezonie. Łotysz tym samym stał się pierwszym zawodnikiem w historii Lecha, który dokonał takiego wyczynu.
Trybuny nie skończyły jesszcze wiwatować kolejnego traienia Łotysza, a piłka ponownie wpadła do bramki. Swojego premierowego gola dla Lecha zdoby Aleksandar Tonew. Bułgar swój bardzo dobry występ uwieńczył skutecznym strzałem z dystansu. Futbolówka odbiła się jeszcze od obrońcy, co kompletnie zmyliło bezradnego Barana.
Swój dzień ponownie miał Rudniew, a zapomnieć o tym meczu będzie chciał bardzo szybko Frankowski. Weteran ligowych boisk miał swoją znakomitą okazję, lecz będąc przed Kotorowskim... "zarył" i na tym zakończył swój udział w spotkaniu. Poznaniacy zaś dalej atakowali i mogli podwyższyć wynik. Kriwiec trafił z kilkunastu metrów w słupek, w następnej akcji natomiast znalazł się świetnie w polu karnym, lecz Rudniew sam postanowił kończyć akcję i zrobił to bardzo źle. Do końca spotkania przed szansą stawali jeszcze rezerwowy Drygas i dwukrotnie Rudniew, ale wynik nie uległ zmianie. Po przeciętnym meczu Lech pewnie ograł Jagiellonię i powrócił na pozycję lidera.
Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 4:1
Bramki: Rudniew (24', 57', 62'), Tonew (64') - Plizga (32')
Żółte kartki: Bruma, Możdżeń
Lech: Kotorowski - Henriquez, Wołąkiewicz, Wojtkowiak, Bruma (46. Kamiński) - Tonew (82. Drygas), Kriwiec, Murawski, Możdżeń (64. Injac), Stilić - Rudniew
Jagiellonia: Baran - Norambuena, Skerla, Cionek, Bartczak - Pejović (27. Seratlić), Grzyb, Plizga, Hermes, Kupisz (84. Kukol) - Frankowski (74. Cetović)















