Poznań jako pierwszy w Polsce kończy budowę areny na Euro 2012. Stadion Miejski przy Bułgarskiej zostanie otwarty koncertem Stinga już 20 września. W ostatnich dniach głośno mówi się jednak nie o zakończeniu prac, a ich nieprawidłowym wykonaniu. Stron w konflikcie jest wiele - UEFA, Poznańskie Ośrodki Sportu i Rekreacji, spółka Euro 2012, w końcu Lech i jego kibice. Wygląda na to, że każde kolejne działanie to wielkie nieporozumienie. Wiele z nich jednak to efekt błędów w przeszłości.
Obiekt przy Bułgarskiej zaczął być modernizowany jeszcze wiele miesięcy przed przyznaniem Polsce i Ukrainie organizacji Euro 2012. Nikogo w Polsce nie zdziwi, że gdy rozpoczynano prace w 2003 roku, planowane było przebudowanie całego obiektu w ciągu maksymalnie pięciu lat. Już wtedy pojawiały się jednak wątpliwości. Budowana jako pierwsza IV trybuna pochłonęła olbrzymie koszty, zdecydowanie wyższe niż powinne one być. Do tego wykonana została z nienależytą solidnością, co wychodzi od kilku miesięcy. Już niejednokrotnie potrzebne były prace usuwające usterki, a nowe co rusz wychodzą na jaw.
Lawina krytyki ruszyła jednak już po rozpoczęciu prac w związku z Euro 2012. Swoje olbrzymie zastrzeżenia zgłaszali przede wszystkim kibice Lecha - to przede wszystkim oni będą korzystać z tego stadionu. Problemy były różne - od wyboru architekta nie mającego doświadczenia w budowaniu stadionów, za to z kilkoma projektami zepsutymi na koncie, po zbyt wielką planowaną pojemnośc stadionu i terminy jego niedostępności na mecze ligowe, w końcu do zgłaszanych zastrzeżeń budowlanych czy rozmieszczenia poszczególnych sektorów. Architekt nie uwzględnił bowiem w swojej pracy, że znajdować musi się na obiekcie sektor gości, a do niego osobne drogi wejścia.
Powyższe akapity tylko pokazują, że problemy ze stadionem nie powstały wczoraj czy dziś. Teraz jednak swoje trzy grosze wtrąca do wszystkiego UEFA. Federacja zgłasza zastrzeżenia - zbyt wąskie i niskie przejścia, złe rozmieszczenie kołowotroków, użycie nieodpowiednich materiałów. W niektórych przypadkach organ zarządzający europejskim futbolem ma całkowitą rację - niewyobrażalne jest, że używa się materiałów łatwopalnych w pomieszczeniach zamkniętych. Oszczędzanie na tym jest wręcz skandaliczne, a przecież koszty budowy nie z tego powodu wciąż rosną. Aż strach pomyśleć, jaka kwota rozeszła się "na boki".
Raport UEFA nie jest jednak w pełni aktualny. Mimo stałych kontroli obiektu, niektóre zastrzeżenia zgłoszone zostały teraz, gdy wykonanie prac jest bardzo utrudnione. Inne już dawno są nieaktualne. Do obecnych problemów federacja też dołożyła swoją cegiełkę i to nie tylko w Poznaniu. Jeszcze niedawno wymagane na obiektach były tzw. "fosy" odgradzające kibiców od murawy, by obiekt spełniał wymagania. Kilka miesięcy temu ten wymóg został zniesiony, a problem pozostaje, fani znajdują się zaś dalej od boiska niż mogliby.
Czy Lechowi rzeczywiście grozi rozgrywanie meczów grupowych Ligi Europy w Bydgoszczy? Niekoniecznie. Stadion przy Bułgarskiej jest ciągle w fazie budowy, zastrzeżenia zgłaszane przed rozegraniem na nich spotkań zaś to norma. Przypomnijmy, że dodatkowe prace musiały wykonać latem choćby Ruch Chorzów czy Jagiellonia Białystok, a w Poznaniu wciąż brakuje choćby odpowiedniego oznakowania stadionu. Takie uwagi to jednak drobiazgi możliwe do usunięcia w przeciągu co najwyżej kilku dni. Trzeba je jednak wykonać odpowiednio wcześniej. W przeciwnym razie UEFA rzeczywiście może odebrać przyzwolenie na występy w Poznaniu. Równie szybko jak to zrobi, może jednak decyzję cofnąć, o czym przekonał się Ruch.
Przez cały czas budowy obiektu zarządzający nim POSiR i spółka Euro 2012 nie mieli sobie zbyt wiele do zarzucenia. Teraz strony toczą spory o to, kto za jaką część stadionu odpowiada i nią zarządza. Ta ostatnia twierdzi nawet, że Lech specjalnie podsyca burzę medialną o zastrzeżeniach UEFA, bo... chce zbić cenę za wynajem obiektu. Działacze mistrzów Polski mieli dostać trzy dni temu nowe warunki dotyczące najmu stadionu. Nie ma co ukrywać, że nie są one tak preferencyjne jak dotychczas. Zamieszanie miało pomóc klubowi, z tym że to nie on je wywołał. Nieprawdą jest, że mistrz Polski musiał obowiązkowo zgłosić obiekt zastępczy. By się o tym przekonać, wystarczy sięgnąć wstecz do problemów Ruchu. "Niebiescy" dopiero po cofnięciu zgody na grę przy Cichej szukali obiektu zastępczego. Lech też uczynił to dopiero na wyraźne żądanie UEFA, a ta nie wzywa do tego bezpodstawnie.
Śmiech wzbudają z kolei działania promocyjne miasta. W wielu miejscach w Polsce Poznań chwali się na billboardach gotowym stadionem poprzez hasło "A nam już trawa rośnie". Do promocji wybrano jednak jeszcze słabszy punkt niż trybuny, bowiem problemy z murawą przy Bułgarskiej są widoczne gołym okiem. Trawa nie rośnie, ale gnije z uwagi na brak nie tyle światła co wentylacji. Jej wymiana jest konieczna nie tylko teraz. W przyszłości będzie trzeba to czynić kilka razy w roku. O trawę można zadbać zaś... w grze dostępnej na jednym z portali społecznościowych, gdzie zarządza się poznańskim obiektem.
Na wszystkim cierpi poznańska solidność i gospodarność, miasto traci renomę, ale najbardziej poszkodowani są kibice. Dostają do dyspozycji nieprzystosowany odpowiednio obiekt, z wieloma niedociągnięciami, a na dodatek za wszystko płacą nie tylko jako podatnicy. Za błędy innych muszą sięgać do własnej kieszeni. Pomieszczenie przekazane stowarzyszeniu "Wiara Lecha" jako magazyn na flagi, nagłośnienie i materiały potrzebne do wykonania opraw meczowych było już wielokrotnie zalewane. Dzieje się to praktycznie po każdej większej ulewie, w ciągu ostatniego miesiąca dwukrotnie. Straty są względnie olbrzymie - co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych. Co ciekawe, spółka Euro 2012 problem już zdiagnozowała. Tkwi on w dachu i ma być... niemożliwy do usunięcia. Oznacza to, że pomieszczenia będą zalewane stale. Co za tym idzie, nie będą użytkowane, bo nawet głupiec nie wynająłby ich za darmo narażając się na ciągłę koszty i straty.

Gosc, wrzesień 03, 2010, 17:14
Gosc, wrzesień 03, 2010, 17:17
Gdyby stadion byl robiony przez prywatnego wlasciciela to bylby pewnie o polowe tanszy i bez usterek bo bylby ktos kto zlodzieja patrzy na rece, a ze to miasto to kazdy od urzednikow po projektanta kradl ile wlezie.
Gosc, wrzesień 03, 2010, 18:11
ciekawi mnie kiedy powstanie tutaj jakieś kółko wielbicieli legły czy skisły albo jeszcze jakiejś wiochy
Gosc, wrzesień 03, 2010, 21:26
Gosc, wrzesień 03, 2010, 22:53
Gosc, wrzesień 04, 2010, 00:56














