Do ogromnych zmian dochodzi tej zimy w naszej lidze, a mamy jeszcze połowę okienka transferowego przed nami. Tyle w zimowym okienku, które zawsze jest skromniejsze niż letnie, nie działo się w Polsce nigdy. Odeszli piłkarze, których nazwiska były już u nas wręcz legendarne.
Szczególnie mam na myśli braci Brożków, którzy moim zdaniem biegali o dwa lata za długo w trykotach Wisły, przez co stracili oni sami na wartości, ale zastąpić ich będzie niemożliwe. Wisła dopiero gdy ich teraz nie będzie, zobaczy, jak wiele straciła piłkarsko. Paweł Brożek był najlepszym piłkarzem Ekstraklasy ostatnich lat, mimo, że te półtora roku miał słabsze, to jednak w tym gorszym okresie, zdobył kolejne szesnaście bramek. Piotr Brożek był pewnym punktem Wisły, a jego talent pozwalał mu w wielu meczach być prawdziwą wartością dodaną. Odszedł także Mariusz Pawełek, który wprawdzie raz na 90 minut musiał przeciwnikowi sprezentować "pawełka", jednak był znaczącym bramkarzem od lat w lidze. Kolejną gwiazdeczką ligi, która wyjechała jest Maciej Iwański. Dla mnie nigdy wielkim piłkarzem nie był, ale nazwisko sobie wyrobił, jednak Legia pokazała mu, że na wielki klub jest po prostu za mały.
Dużo większą stratą dla ligi jest wyjazd Sławomira Peszki, gdyż był on w "Kolejorzu" prawdziwą lokomotywą ciągnącą zespół. Odszedł również Marcin Robak, które swoje potrafił strzelić w Polsce, chociaż dla mnie jest zbyt "drewniany", by zrobić karierę za granicą. Wspomnę jeszcze o innym wielkim nazwisku, Radosławie Matusiaku, który wprawdzie od powrotu do Ekstraklasy przez cztery lata robił sobie tylko "jaja" ze swoich kolejnych pracodawców, ale w mediach występował często i barwnie. Nie znam drugiego piłkarza, który grając tak słabo, ciągle łapał kolejnych frajerów na tak wysokie kontrakty. Gdyby znalazł sobie jeszcze kolejny klub w Polsce, uznałbym to za największy cud transferowy w historii polskiej piłki. Ale zobaczycie jak szybko Grecy poznają się na Matusiaku, a z natury "za bystrzy" nie są.
Dla mnie wielką wyrwą w polskich murawach, jest wyjazd Kamila Grosickiego, który był najsympatyczniejszym skandalistą naszej ligi. Myślę, że odejście "Grosika" będzie kosztować Jagiellonię utratę mistrzostwa, chociaż w Białymstoku twierdzą inaczej. Był on piłkarzem, który często decydował o losach meczu.
Uważam, że takich piłkarzy, jak Brożkowie, Peszko czy Grosicki nie zastąpi żaden przybysz z Bałkanów czy Brazylii. Nie ma takiej możliwości. Wyjątkiem jest tu Rafał Murawski, ale takich powracających Rafałów powinno być z pięciu. Dlatego uważam, że liga na wiosnę musi być słabsza, bo ubyło zbyt dużo tej dobrej krwi. Mnie znowu martwi, że zbyt licznie wyjeżdżają najlepsi Polacy, a w ich miejsce trafiają bardzo przeciętni piłkarze z importu. Ale może teraz przyjadą lepsi kopacze. Zawsze to "może"...
Pozdrawiam wszystkich kibiców, Radosław Osuch.













