Thrillerów z udziałem Polaków ciąg dalszy. Po niesamowitym meczu w Kolonii, gdzie FC Koeln odwróciło losy spotkania z Bayernem Monachium, w zupełnie innym nastroju kończył mecz Wojciech Szczęsny. Jego Arsenal zremisował na wyjeździe z Newcastle 4:4, choć prowadził do przerwy 4:0!
Po pierwszych dziesięciu minutach wydawało się, że jest już po meczu. „Kanonierzy” prowadzili bowiem już 3:0 po trafieniach Theo Walcotta, Johana Djourou i Robina van Persiego. W 25. minucie Holender strzelił kolejną bramkę i wydawało się, że nic już nie jest w stanie odebrać zwycięstwa Arsenalowi, szczególnie, że w pierwszej połowie Wojciech Szczęsny nie miał zbyt wielu okazji do interwencji. Po czerwonej kartce dla Abou Diabiego w 50. minucie, gospodarze rzucili się jednak na gości, czego efektem był rzut karny w 69. minucie, zamieniony na bramkę przez Joeya Bartona. Chwilę później za opóźnianie wznowienia gry Szczęsny ujrzał żółtą kartkę. Trzy minuty później Newcastle zdobyło drugą bramkę, której jednak niesłusznie nie uznał arbiter, dopatrując się pozycji spalonej. Po chwili jednak Szczęsny musiał wyjąć piłkę z bramki po raz drugi. Przy strzale Leona Besta, polski golkiper był bez szans. W 83. minucie Szczęsnego po raz drugi pokonał z jedenastu metrów Barton. Pięć minut później do wyrównania doprowadził Cheick Tiote.
Mimo puszczenia aż czterech bramek, Wojciech Szczęsny był jednym z lepszych graczy w tym spotkaniu, broniąc w czasie drugiej połowy między innymi strzały Simpsona, Nolana i Tiote.
W dzisiejszych meczach Premiership strzelono rekordową ilość bramek. W ośmiu spotkaniach padło ich aż 41, co daje niespotykaną średnią 5,13 bramek na mecz!
Newcastle 4:4 Arsenal Londyn
Barton (69.-k, 83.-k), Best (75.), Tiote (88.) - Walcott (1.), Djourou (3.), Van Persie (10., 26.)















