Wojciech Szczęsny nie zdobył z Arsenalem pierwszego swojego trofeum. Polski bramkarz był antybohaterem spotkania – po jego błędzie w końcówce spotkania Birmingham zdobyło bramkę dającą im zwycięstwo 2:1.
Polski bramkarz już w 2. minucie popełnił pierwszy poważny błąd. Szczęsny powalił w polu karnym napastnika Birmingham i sędzia powinien podyktować rzut karny a golkipera ukarać co najmniej żółtą kartką. Arbiter dopatrzył się jednak dyskusyjnego spalonego. W 28. minucie Szczęsny po raz pierwszy musiał wyciągać piłkę z bramki. W zamieszaniu pod bramką najlepiej zachował się Zigić, który skierował futbolówkę do siatki strzałem głową. Polski golkiper mógł w tej sytuacji zachować się lepiej, jednak bramka nie obciąża jego konta. Pięć minut później Szczęsny świetnie zachował się przy strzale Zigicia. Polak zatrzymał uderzenie nogą z kilku metrów Serba. „Kanonierzy doprowadzili do wyrównania w 39. minucie. Wilshere huknął z dystansu w poprzeczkę, futbolówkę przejął Arszawin, mylił obrońcę podał do van Persiego, który nie dał szans Fosterowi.
W 57. minucie, po uderzeniu Faheya, Szczęsnego uratował słupek. Minutę przed końcem regulaminowego czasu fatalnie zachowali się Szczęsny i Kościelny. Zawodnicy nie porozumieli się ze sobą kto ma przejąć piłkę i w efekcie doszedł do niej Martins i skierował ją do pustej bramki. Nigeryjczyk ośmieszył w tym meczu Szczęsnego jeszcze w doliczonym czasie gry, ale wówczas z opresji uratowali go obrońcy.
Arsenal Londyn 1:2 Birmingham City
0:1 Zigic 28.
1:1 van Persie 39.
1:2 Martins 89.

Gosc, luty 27, 2011, 21:53














