Czwartek 20 października okazał się być szczęśliwym dniem dla polskich drużyn występujących w Lidze Europy. Po zwycięstwie Wisły z Fulham kolejne dobre wieści dotarły z Bukaresztu, gdzie Legia pokonała Rapid 1-0. O sukcesie warszawiaków przesądził Miroslav Radović.
Już w 7 minucie spotkania goście stworzyli sobie dobrą okazję do zdobycia bramki. Janusz Gol podał na wolne pole do Radovicia, ale Serb uderzył wprost w bramkarza. Groźny strzał z dystansu oddał też Ariel Borysiuk, ale Danut Coman dobrze spisywał się między słupkami. Rapid zaatakował w doliczonym czasie gry, kiedy to Kuciak musiał interweniować po niezłej próbie Cipriana Deaca. Gospodarze od początku drugiej połowy ruszyli do ofensywy. Deac po raz kolejny sprawdził umiejętności Kuciaka, ale słowacki bramkarz bronił bez zarzutu. Legia odpowiedziała szybką kontrą, po której wyśmienitą okazję zmarnował Maciej Rybus. 23- letni pomocnik zrehabilitował się w 73 minucie i zanotował asystę przy golu. Reprezentant Polski umiejętnie dośrodkował w pole karne, a tam sprytem wykazał się Radović, który strzałem głową dał Legii prowadzenie. Rapid w końcówce spotkania starał się doprowadzić do wyrównania, ale podopieczni Macieja Skorży skutecznie się bronili. Legioniści odnieśli drugie zwycięstwo w LE i zajmują obecnie drugie miejsce w swojej grupie.















